Zastanawiałeś/aś się kiedyś jak osiągnąć sukces w wybranej dziedzinie życia? A może zdarzyło Ci się popaść w rozkminę nad tym, jak zbliżyć się do takiego bliżej nieokreślonego „życiowego sukcesu”? Bardziej lub mniej świadomie, ale większość z nas ma takie przemyślenia za sobą. A zastanawiałeś/aś się kiedyś jak często szantażujesz się wewnętrznie?
Mam świadomość, że to pytanie zdaje się padać w tym wstępie zupełnie z dupy. Już za moment jednak, udowodnię Ci jak bardzo i zaskakująco to nieprawda.
A czy dowiesz się ode mnie jak osiągnąć sukces? Proszę Cię, doskonale wiesz, że nie. Żeby było jasne, nie mam zamiaru wciskać Ci jakiejś idiotycznej uniwersalnej „recepty na sukces”. W takim razie, o czym, będę dziś do Ciebie pisał? Sprawdź podpunkty poniżej.
Dzięki temu artykułowi:
– zyskasz niezwykle cenne narzędzie-obserwację znacząco zwiększające Twoje szanse na szeroko rozumiany sukces niemal w każdej wybranej dziedzinie życia
– dowiesz się, jak unikać pewnego kategorycznego błędu, który bardzo często może krzyżować nasze plany na drodze do wymarzonego celu
– nauczysz się rozpoznawać destrukcyjny schemat myślenia, któremu może ulegać wielu z nas
W tym i kolejnym artykule porządnie wypracujemy pewną nieoczywistą perspektywę przy tej całej słynnej rozkminie pod tytułem „jak osiągnąć sukces”. Ta czekająca nas seria obserwacji dobrze zapamiętana i wdrożona w życie będzie stanowić nasze narzędzie.
Mam odrobinę Twojej ciekawości? Zapraszam dalej. Serdecznie.
Krótka zagadka o paśmie sukcesów prowadzących do porażki
Zaczniemy od małej łamigłóweczki. Wyobraź sobie człowieka, który obrał pewne konkretne cele w życiu i był potężnie zdeterminowany, żeby je realizować. Miał głęboką świadomość kierunku, w którym chciał zmierzać. Często podejmował też mądrą refleksję nad tym jak być szczęśliwym i co to dla niego właściwie znaczy. Zaczął zatem stale rozwijać umiejętności w dziedzinie swojej pasji, w której zdecydował się zostać specjalistą.
„To właśnie jest to, co zawsze chciałem robić” – myślał z ekscytacją. Nie brakowało mu motywacji i wspierających go osób w jego otoczeniu. Mało tego! Gdy już faktycznie wyruszył w swoją podróż po marzenia, od samego początku szło mu bardzo dobrze. Teraz wszystko okazywało się być możliwe do zrealizowania…
Aż w końcu, niedługo potem… poddał się. Tak po prostu.

Ludzie w jego otoczeniu nie mogli w to uwierzyć. Przecież tak dobrze mu szło. Gdzie tu logika?
Między wierszami.
Czy masz pomysł, jakie może być rozwiązanie tej zagadki…?
Czas start.
I koniec czasu.
Nieświadomy szantaż emocjonalny wobec samego siebie

Oto odpowiedź. Nasz bohater od samego początku popełniał jeden krytyczny błąd – „szantażował się wewnętrznie”. Zupełne nieświadomie rzecz jasna.
Może Ci się to w pierwszej chwili wydać dziwne, ale myślę, że nie jest to jakiś rzadki problem. Powiem więcej – w mniejszym lub większym stopniu uważam, że doświadcza go większość z nas.
Do pełnego wyjaśnienia tej rozkminy, dojdziemy jednak krok po kroku. Pierwszym z nich będzie zauważenie, że…
Wiedzieć jak osiągnąć cel to nie to samo, co wiedzieć jak osiągnąć sukces
Od tego prostego stwierdzenia trzeba zacząć. Nasz bohater wiedział jak osiągać cele, które sobie wyznaczał. To, czego nie wiedział to jak osiągnąć sukces poprzez ich realizację.
To z pozoru tylko mała gra słów, ale w rzeczywistości kryje się w niej potężna treść. Zrozumienie tej drobnej różnicy uważam za kluczowe dla urzeczywistniania wszelkich naszych planów, marzeń, a więc w skutku również szczęścia w życiu.
Dostrzeżmy więc, że…
Popełniając ten jeden błąd nigdy nie dowiesz się jak osiągnąć sukces
Co robił źle nasz nieszczęśliwy marzyciel? Otóż patrząc z zewnątrz postępował on wzorcowo. Problem był wewnątrz. Tam raz po raz popełniał ten jeden kluczowy błąd, który ostatecznie musiał sprowadzić go do porażki.
Przyglądnijmy się zatem bliżej temu, co się działo w jego głowie. Na szczęście mamy taką moc z racji, że to postać fikcyjna (choć z bardzo niefikcyjnym problemem).
Gość ten miał dość twardy charakter. Cenił sobie surowość wobec samego siebie. W istotnych kwestiach podejmował zawsze ostre postanowienia, ustalał że to i to musi zrealizować w takiej a nie innej formie. W przypadku błędu lub objawu słabości katował się samokrytyką i negatywnymi myślami. Uważał, że to daje mu konkretnego “kopa”, coś, dzięki czemu dobrze zapamięta, czego ma się wystrzegać w przyszłości.
Nie zauważył jednak, że…
Taki szantaż wewnętrzny działa… ale tylko z pozoru
Wiedział, że w razie problemów na drodze do swojego celu potrafi zgotować sobie mentalne piekło. Palące poczucie winy i sztorm samokrytyki. „Lubił” tak robić, bo pod wpływem tego, nie miał odwagi zejść z obranej ścieżki. Planował miażdżyć swoje słabości i potknięcia siłą. Ostateczne “dłużej tak nie dam rady” musiało wybrzmieć prędzej czy później.
Badania naukowe udowadniające, że takie podejście prowadzi do odwrotnych efektów niż byśmy chcieli znajdziesz w moim ebooku (zapisując się na mojego newslettera, otrzymasz go zupełnie za darmo – link tutaj). Tam opisałem to dokładniej przy okazji omawiania pokrewnego narzędzia, jakim jest Przyjacielska Narracja Wewnętrzna.
Tymczasem, zastanówmy się…
Dlaczego, takie podejście prowadzi do nieuchronnej porażki?
Droga, którą planował przebyć nasz bohater roiła się od tysiąca sytuacji, które wręcz musiały wiązać się „potknięciami” albo i porządnymi „upadkami”. Najciekawsze jest to, że nie bał się tak naprawdę porażek samych w sobie na swojej drodze do celu. Dobrze wiedział, że błędy są jedyną ścieżką do sukcesu, ale ta wiedza nie wystarczała. I tak czuł, że to zadanie go w jakiś sposób przerasta.
Może i wiedział jak osiągnąć cel, który sobie wyznaczył, ale koszt dotarcia do niego okazał się być dla niego zwyczajnie zbyt wysoki. Problem stanowiła bowiem kwestia bardzo łatwa do przeoczenia, ponieważ od zawsze uznawał ją za coś oczywistego i naturalnego.
Ból, który zadawał sam sobie.
No pomyśl tylko…
Jak osiągnąć sukces, jeśli każde z potknięć na drodze do celu oznacza pobyt w naszej własnej „mentalnej sali tortur”?
Racja, to jest niemożliwe. Pewnie nie po raz pierwszy słyszysz, że do każdego wielkiego celu prowadzi droga przez pasmo porażek. Z łatwością wyobrazisz sobie zatem, jak częsta i bolesna byłaby walka ze swoim własnym wewnętrznym piekłem w obliczu tak wymagającego wyzwania jakie postawił sobie nasz bohater. On może nawet nie do końca świadomie, ale to czuł.
Co gorsza, podświadomy lęk przed bólem, jaki miał zamiar sobie wyrządzać był racjonalny. Przecież nigdy nie pomyślał, że może być inna metoda radzenia sobie z porażkami, a tych z pewnością czekało go wiele. Nieświadomie przyjęta strategia miała mu pomagać. Efekt jednak był zupełnie odwrotny i doprowadziła go do klęski jeszcze w przedbiegach…

Zadanie okazało się zbyt ciężkie do wykonania, ale tylko, dlatego, że sam dodał do niego swoje bezlitosne zasady. Zrobił to z braku obserwacji, że…
Zdobycie celu często nie jest równoznaczne z sukcesem
Możnaby dywagować na tym, czym jest sukces, ale mówiąc w skrócie, ja uznaje go za realne szczęście już w trakcie drogi do celu. A jak być szczęśliwym, doświadczać spokoju ducha i żyć pełnią życia skazując się już zawsze na takie piekło w swoim umyśle lub choćby jego widmo czekające na nasz gorszy dzień? To niemożliwe.
W takim scenariuszu człowiek zaczyna mieć powody, by podświadomie oddalać się od obranej ścieżki. To naturalne, że będzie próbować uchronić się przed źródłem ciągłego bólu. Niezależnie od tego, czy kolejne cele osiąga choćby po mistrzowsku.
Teraz pora na Ciebie.
Sprawdź dokładnie czy podobny schemat nie występuje w Twoim umyśle
Tylko szczerze i po chwili refleksji… czy przypadek naszego bohatera jest Ci zupełnie obcy?
Opisana historyjka to oczywiście tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy. Destrukcyjny schemat myślenia tego typu ze względu na swoją różnorodność może się okazać nieoczywisty do wychwycenia, ale myślę, że niemal każdy z nas popada w niego w większym lub mniejszym stopniu.
Mam jednak propo. Na potrzeby analizy załóż, że z dużym prawdopodobieństwem może dotyczyć również Ciebie i to w takiej najbardziej rozwydrzonej formie. Następnie, zadaj sobie poniższe pytanie i nie spiesz się z odpowiedzią.
Jak często zdarza Ci się w podobny sposób szantażować się emocjonalnie?
I owszem pytaniem nie jest „czy”, ale „jak często”. Uważam, że każdy z nas może ulegać tej tendencji, bo każdy z nas posiada umysł, który zazwyczaj działa na zbliżonych zasadach.
Wywieranie w sobie takiej presji przypomina formę szantażu stosowanego wobec samego siebie. „Jak mi się to nie uda, to zrobię sobie w głowie to (np. zadręczę się”…”, „jak tego nie zrobię , to zrzucę na siebie falę samokrytyki i wyrzutów sumienia”… oraz inne tym podobne. Jasna sprawa, że nie myślimy w ten sposób świadomie, ale to nie znaczy, że dokładnie to się nie dzieje na poziomie mniej świadomym.
Zanim wpadnie Ci do głowy, żeby uznać, że Ciebie to zjawisko zupełnie nie dotyczy…
Pamiętaj o jednym – schematy myślenia, które odtwarzamy od wielu lat nie są łatwe do dostrzeżenia. To obejmuje również te, które przynoszą nam więcej strat niż korzyści. Trzeba raczej nad tym pokontemplować na „żywym organizmie” niż strzelić rozwiązaniem. W ciągu najbliższych dni obserwuj więc, co się dzieje w Twoim umyśle pod tym kątem i kiedy ulegasz podobnej tendencji umysłu. Być może w bardziej delikatnej formie niż ta naszego bohatera, ale wciąż w pewnym stopniu destrukcyjnej.
Czy widzisz już w tym potencjał na narzędzie rozwojowe?
No właśnie. Pora oficjalnie stwierdzić, że zbiór powyższych przemyśleń z pewnością może zostać określony jako kolejne narzędzie Rozwoju Genialnego. To perspektywa wspierająca dążenie do szeroko rozumianego sukcesu, a więc i szczęścia w życiu.
Narzędzie, które właśnie zostało Ci oddane do użytku to…

Brak Szantażu Wewnętrznego
Technika ta nadaje się do stosowania w sposób ciągły (tzn. gdzieś tam w tle naszej codzienności, bez konieczności wykonywania jakiegoś specjalnego ćwiczenia). Oznacza to, że jej paliwo stanowi sama pamięć o zgromadzonych tutaj obserwacjach na temat mechanizmu szantażu. Stosowanie jej natomiast to świadome odchodzenie od tego szkodliwego schematu myślenia za każdym razem, gdy ten przyłapiemy u siebie w głowie na gorącym uczynku. Myśli tego typu zastępujemy słowami wsparcia i wyrozumiałości wobec siebie (i nie, to absolutnie nie to samo co jakaś “samo-pobłażliwość”, o czym więcej we wspomnianym fragmencie mojego ebooka)
Jak stosować w praktyce Brak Szantażu Wewnętrznego?

Na przestrzeni tygodnia, zwracaj uwagę na momenty, w których odwiedzają Cię jakiekolwiek nieprzyjemne, negatywne myśli. Te oceniające podejmowane przez Ciebie działania lub ich efekty.
Za każdym razem, kiedy doświadczasz nadmiernego stresu, poczucia winy, wyrzutów sumienia, surowej samokrytyki czy zamartwiania się niech Ci się gdzieś tam zapala czerwona lampka. Zatrzymaj się wtedy na krótki moment i dostrzeż jak często wynika to właśnie z takiej niezdrowej dla sukcesu tendencji do „szantażu” wobec samego siebie.
Jak osiągnąć sukces, to tylko z wyeliminowaniem tego szkodliwego schematu myślenia
Tak oto masz już niezbędną podstawę do tego, żeby wprawić to narzędzie w ruch w swoim życiu. Z nim zaczynasz świadomie eliminować wspomniany kategoryczny i nieoczywisty błąd na drodze do szeroko rozumianego sukcesu.
Wiesz, co by się teraz przydało, by dopiąć ten temat? Dokładnie to, co zyskasz dzięki kolejnemu artykułowi (link do niego znajdziesz poniżej). Mianowicie:
– głębsze zrozumienie mechanizmu szantażu emocjonalnego na przykładzie z życia
– wiedzę o tym, jak zacząć programować swój umysł tak, aby neutralizować ten szkodliwy schemat na co dzień
– korzyści płynące ze stosowania naszego narzędzia-obserwacji (przydadzą się jako długotrwałe paliwo motywacyjne)
Z tymi elementami będziemy mogli powiedzieć, że posiedliśmy tą cenną perspektywę w pełni. Dzięki nim perspektywa stanowiąca siłę narzędzia powinna się nam osadzić w świadomości w sposób znacznie głębszy i trwalszy.
Co teraz?

W międzyczasie, bardzo dobrym pomysłem będzie, aby zacząć wdrażać Brak Szantażu Wewnętrznego na własną rękę w życiu codziennym. Z pierwszymi doświadczeniami za sobą znacznie lepiej skorzystasz z treści kolejnego wpisu.
A gdy już masz je za sobą lub chcesz od razu posiąść całość wiedzy, zapraszam do artykułu uzupełniającego, do którego link znajdziesz tutaj.
Źródło grafik: Pexels, Unsplash
0 komentarzy