Jeżeli zastanawiasz się jak pracować nad sobą, w taki sposób, aby rzeczywiście osiągać zamierzone efekty, jesteś w świetnym miejscu. „Praca nad sobą to jedyna pewna robota w życiu” – coś w tym jest, nie sądzisz?
Poza fajnym tekścikiem na wstępie, pozwól że od razu zgęszczę Ci zarys rozkmin, z których wyciśniemy konkrety na przestrzeni tego dwuczęściowego artykułu.
Jak pracować nad sobą skuteczniej – moje propo
Po pierwsze, organizując sobie klarownie w bani, jakie etapy składają się na pracę nad sobą w naszym żyćku. Wychodzimy z założenia, że to, co zorganizowane w teorii łatwiej realizować w praktyce (to właśnie ogarniemy w tej części).
Po drugie, stosując wszelkie narzędzia rozwojowe bardziej efektywnie, dzięki technice Akceptacja Przyszłych Błędów (to z kolei ogarniemy w części drugiej). Akceptacja Przyszłych Błędów została opisana dokładnie TUTAJ – całym serduszkiem polecam się zapoznać, żeby więcej z tutejszych rozkmin skorzystać, ale luz, zrobię tak, że nie będzie to konieczne.
Wymieńmy jeszcze tylko korzyści dla Ciebie i lecimy z tematem.
Co zyskasz dzięki temu artykułowi?
- Wzbogacisz o konkrety swoją wiedzę, o tym jak pracować nad sobą, jak osiągnąć sukces, a także jak osiągać cele w wybranej przez siebie sferze życia (serio)
- Nauczysz się jak lepiej korzystać z każdego narzędzia rozwojowego, które już masz lub będziesz mieć w swoim arsenale
Oczywiście jeżeli te tematy nie kryją już przed Tobą żadnych tajemnic, nie znajdziesz tu nic dla siebie. W przeciwnym razie zostań. Koniecznie.
Po cholerę Ci w sumie praca nad sobą?

Cóż, jeśli chcemy budować szczęście w swoim życiu, bez niej ani rusz. Praca nad szczęściem to być może głównie praca nad sobą. To, jakie mamy umiejętności w kluczowych dla nas dziedzinach życia, to, w jakim stopniu utemperowaliśmy swoje wady i wyszlifowaliśmy zalety bardzo często zadecyduje o wyniku naszych działań.
Warto więc zrobić wszystko, żeby ten proces samodoskonalenia przeprowadzać jak najbardziej skutecznie. W dodatku miło by było, gdyby w jakiś sposób można by uczynić te działania przyjemniejszymi w trakcie realizacji, prawda?
Prawda.
Tak się składa, że to, co Ci zaproponuję spełnia obydwa te założenia. W tym celu, najpierw świetnie będzie poukładać sobie w bani coś takiego jak…
Etapy pracy nad sobą
Weźmy sobie konkretny przykład. Załóżmy, że nasz „problem” (kwestia w której chcemy dokonać zmiany na lepsze) to nadmierne martwienie się. Zastanawiamy się zatem jak przestać się martwić. Na tym przykładzie rozpiszmy etapy pracy nad sobą w tym sprecyzowanym zakresie.
Spytasz „Po co”? A po to, że to, co znajome i dobrze zorganizowane znacznie łatwiej wprowadzać w życie.
Spytasz „I co będę z tego mieć”? A to, że jeśli nauczysz się już wprowadzać te etapy w życie, będziesz w stanie znacznie efektywniej pracować nad sobą. Oczywiście nie tylko z naszym przykładowym problemem nadmiernego zamartwiania się, ale i z każdym innym problemem w jakiejkolwiek sferze życia, w której pragniesz zmiany na lepsze.

W takim razie…
Jakie możemy wymienić etapy pracy nad sobą?
I Identyfikacja problemu
Zakładamy więc, że niepotrzebnie snujesz czarne scenariusze wobec przyszłości, które prawdopodobnie nigdy się nie urzeczywistnią albo mielisz przeszłość, na którą przecież nie możesz mieć już wpływu – zamartwiasz się. Męczy Cię to, dostrzegasz w tym bezsens i masz dość tracenia na to radości z życia na co dzień. Teraz, rozpoczynając pracę nad sobą stwierdzasz, że masz z tym problem i postanawiasz, że chcesz coś z tym zrobić.
II Wzbogacenie wiedzy
Na tym etapie zaczynasz aktywnie szukać odpowiedzi na pytanie „jak przestać się martwić?”. Załóżmy, że podejmujesz wnikliwą lekturę jakiejś mądrej książki na ten temat i uruchamiasz masę własnych przemyśleń. Cała zgromadzona wiedza doprowadza Cię zrozumienia w większym stopniu, co musisz robić, żeby problem z nadmiernym martwieniem się zaczął słabnąć.
III Wybór narzędzi
Zdobyta wiedza dodaje do Twojego „arsenału” nowe narzędzia (techniki) rozwojowe, które możesz od teraz wykorzystywać w dalszej pracy nad problemem nadmiernego martwienia się. Nadchodzi moment wyboru konkretnych z nich, bo wiadomo, że nie każde poznane podejdzie nam w równym stopniu. Powiedzmy, że te, które Ci się spodobały to:
- Koncentracja na tu i teraz – świadome odgradzanie się od przeszłości i przyszłości, a więc życie bardziej tu i teraz
- Mentalne przygotowywanie się na najgorszy scenariusz wydarzeń
- Stosowanie pracy jako środka do odpędzenia zmartwień z myśli
- Wprowadzanie w życie zasady, aby nie przehandlowywać swojego życia i zdrowia, za towar, który nie jest tego wart (a bardziej po ludzku: nie pozwalasz sobie, żeby pierdoły zaprzątały Ci głowę kosztem Twojego samopoczucia i zdrowia)
Swoją drogą polecam podstawową i legendarną już książkę „Dale Carnegie’go” na ten temat: Jak przestać się martwić i zacząć żyć”, z której pochodzą te przykładowe rozwiązania skutecznego walczenia ze zmartwieniami.
IV Stosowanie narzędzi
Do tej pory wiesz już teoretycznie jak pracować nad sobą w zakresie problemu zamartwiania. Znasz też konkretne rozwiązania do zastosowania. Jak pewnie dobrze wiesz, nie znaczy to jeszcze wcale, że będziesz potrafić wprowadzać tę wiedzę w życie. To, czego potrzebujesz to rzecz jasna praktyka, czyli zacząć faktycznie stosować poznane narzędzia. To właśnie ten etap pracy nad sobą.
V Budowanie nawyku
Etap, bez którego wszystkie poprzednie stracą sens. Wprowadzając w swoje codzienne życie określone techniki musisz stopniowo wypracowywać w sobie nawyk ich stosowania. Tylko to, co wejdzie Ci w nawyk może mieć realny wpływ na Twoje życie. Budujesz go regularnie stosując dane narzędzie. Dodatkowo wykonujesz tą określoną technikę coraz bardziej skutecznie, coraz bardziej wręcz nieświadomie, zatem mniejszym wysiłkiem.
Stąd też lubię postrzegać wszelkie narzędzia rozwojowe jako umiejętności. Ćwicząc je dobre zmiany zaczynają Ci wchodzić w krew. Te nawyki to nasz cel. Dopiero wtedy można mówić o jakiejś prawdziwej, stałej zmianie na lepsze. Także poprzez praktyki po nawyki, że tak sobie zarymuję.

Tak oto zarysowaliśmy sobie wszystkie etapy pracy nad sobą. Pozostaje pytanie…
Czy w rzeczywistości wszystko będzie szło tak gładko?
No raczej, że nie. Nie robię w czarnowidztwie, ale bądźmy realistami.
Teraz, kiedy już wiemy, z jakich etapów składa się ten „proces” pracy nad sobą powinniśmy być w stanie choć odrobinę lepiej sobie w nim poradzić. Nie zmienia to jednak faktu, że rzeczywistość nie jest tak prosta i kolorowa jak sobie tutaj rozpiszemy.
Na swojej drodze przy poznawaniu nowych narzędzi i uczeniu się ich wprowadzania w życie, będziemy napotykać różne trudności – tak jak ze wszystkimi umiejętnościami. Krótko mówiąc…
Wprowadzaniu narzędzi rozwojowych w nasze życie będą towarzyszyć błędy i potknięcia
Albo będziemy te techniki stosować w jakimś stopniu źle albo będziemy pozwalać starym nawykom brać górę. Zwłaszcza na początku te nowe rozwiązania wymagają zazwyczaj pewnego wysiłku i cierpliwości przy oczekiwaniu efektów. Trudności przy pracy nad sobą poprzez wprowadzanie w życie nowych narzędzi będą się pojawiać, ALE to do czego zmierzam, że to jest to naturalne, to jest okej. Cała zabawa w tym, żeby zwyczajnie o tym nie zapominać i działać dalej.
Tutaj właśnie mowa o kluczowym i już wspomnianym paliwie dla naszej pracy nad sobą pod nazwą…

To, jak pracować nad sobą skuteczniej, dzięki wykorzystaniu tego „narzędzia do narzędzi” przekminimy w drugiej części artykułu – link do niej TUTAJ. Ogarniemy też tam błyskawiczne podsumowanko wiedzy z obydwu wpisów.
Dzięki za uwagę i przy okazji, weź zapisz się na newslettera (opcja poniżej), a nie przegapisz tej kolejnej publikacji!
Źródło grafik: Pexels, Unsplash
0 komentarzy