Może i nie żyje na tym świecie szczególnie długo, ale już wiem, że zdecydowanie zbyt wielką jego część zmarnowałem na obcowanie ze smartfonem, który działał, poetycko mówiąc, do dupy. Nie żeby nie było mnie stać na wymiane na inny, mniej ścinający się, z baterią niewymagającą ładowania kilka razy dziennie. Nie wymieniałem go tak o, po prostu. Bo, po co, przecież to tylko telefon i nie potrzebuję lepszego do szczęścia. W sumie racja, nie potrzebuję. Ale czy potrzebuje obarczać swoją codzienność zbędnymi upierdliwościami tylko, żeby przyoszczędzić dla samego przyoszczędzania?
Spokojnie, w tym artykule nie będę Cię zachęcał do zakupienia najowszego iphone’a. Zachęcę Cię do wdrożenia w życie małego acz być może nie aż tak oczywistego narzędzia jakim jest…

Redukcja Upierdliwości
Dzięki temu krótkiemu artykułowi zyskasz:
- proste narzędzie do dodania na stałe do swojej kolekcji niewymagające wykonywania żadnego specjalnego ćwiczenia
- codzienność znacznie mniej obfitą w upierdliwości i irytacje
Co to jest Redukcja Upierdliwosci?
To tylko fancy nazwa, ale zasadniczo chodzi o zwyczajną decyzję, że nie będziemy przesadnie oszczędzać kasy/czasu/wysiłku na to, czego niska jakość tylko pozornie jest nieistotna. Stosowanie tego narzędzia oznacza po prostu przyjęcie takiej postawy i trzymanie się jej.
Dlaczego warto wdrożyć to narzędzie w swoje życie?
Ponieważ nawet małe upierdliwości w nieoczywisty sposób, ale mają znaczenie. Przecież jakby to zsumować, w długim okresie potrafią stanowić bardzo dużą część naszego życia. Ziarenko do ziarenka, upierdliwość do upierdliwości i uzbiera się nam codzienność usłana drobnymi ale częstymi irytacjami.
Wniosek? Wbrew pozorom warto poświęcić na ich wyeliminowanie jakiśtam dodatkowy hajs i czas (jeśli oczywiście takimi dysponujemy).

O co mi nie chodzi?
Nie zachęcam do obracania się w samych produktach klasy premium i poświęcania nie wiadomo ile czasu na zadbanie o wygodę czy funkcjonalność w naszym życiu codziennym. To oczywiste że możesz nie móc sobie na nie pozwolić lub po prostu zwyczajnie nie chcieć przepłacać. Zachęcam natomiast by dostrzec, że może nie warto przesadnie oszczędzać na małych rzeczach, od których w zaskakująco wysokim stopniu może zależeć nasze samopoczucie, na co dzień. Zresztą nie chodzi tylko o przedmioty, ale i inne aspekty codzienności.
O co w takim razie mi chodzi – przykłady upierdliwości wartych wyeliminowania
Głównie chodzi o rzeczy, które używamy bardzo często, ale coś jest z nimi nie tak lub o niekomfortowe sytuacje, na które sami pozwalamy. Kwestie być może niemal niezauważalnie, zwykłe pierdoły, ale zatruwające nam codzienność, po cichu, ale skutecznie pozbawiające nas energii.

Przykłady takich upierdliwości lecą tutaj:
– smartfon ze zrypanym akumulatorem, wymagający od nas ciągłego myślenia o tym żeby go podładowywać
– bałagan w danym miejscu, przez który stale tracimy czas na szukanie czegoś
– zwijające się prześcieradło, które ciągle musimy poprawiać
– drażniąca nas brudna szyba w oknie lub cokolwiek tego typu
– wersja z reklamami naszej ulubionej aplikacji, która wlewa do codzienności tonę zbędnych nam informacji i irytacji pojawiającej się wraz z każdym ich odpaleniem
– rozłączające się słuchawki
– te kilka słówek w języku obcym, których w kółko nam brakuje, ale jakoś nie możemy się zebrać, żeby nauczyć się ich raz a porządnie
– kubek na kawę, którego zwyczajnie jakoś tak nie lubimy
– naderwany kabelek od jakiegoś urządzenia
– brak porządku w plikach papierach czy rzeczy na kompie, który regularnie uprzykrza nam życie
– niewygodne ubranie lub gacie lecące z tyłka…
… i niemało innych, które sam/a pewnie możesz znać za dobrze.

Uwaga, zanim nabierzesz przekonania, że kompletnie mi się w dupie poprzewracało…
Bo tak by było, gdybym to co wymienione powyżej uważał za poważne problemy. Już śpieszę z wyjaśnieniem. TAK WIEM…
TO SĄ PIERDOŁY LUB SKRAJNE PIERDOŁY, ALE… z drugiej strony nie bez znaczenia
Okej, nie mówimy tu o poważnych problemach, od których uzależnione jest nasze szczęście w życiu (to by mnie dopiero musiało porąbać). Mówimy o kwestiach malutkich, ale z racji częstotliwości występowania nie bez znaczenia. Upierdliwości zwyczajnie niewarte stawiania niżej w naszej hierarchii niż chęci przesadnego przyoszczędzenia hajsu czy czasu.
To często kwestia prostego wyboru. Co cenisz bardziej? Parę złotych/trochę swojego czasu/wysiłku czy tak nieoczywiście cenny brak upierdliwości realnie mający wpływ na Twoje samopoczucie na co dzień.
Wyceń, przelicz i podejmij decyzję w danej kwestii, zgodnie z własną oceną
A zatem oto ćwiczenie do wykonania dla Ciebie: przemyśl i zrób własną listę takich upierdliwości, które uważasz za warte zredukowania w Twojej codzienności. Spisz je najlepiej i wyznacz termin realizacji.
Owocnego odupierdliwiania życia!
Źródło grafik: Pexels, Unsplash
0 komentarzy