W tym krótkim artykule dowiesz się jak podjąć wspomniane wyzwanie, a równocześnie:
– poznasz prosty sposób (narzędzie) na wprowadzenie do swojej codzienności odrobiny zabawy wraz z jej korzyściami udowodnionymi naukowo (o nich dokładniej nieco poniżej)
– dowiesz się jak to zrobić w ciekawej i idealnie do Ciebie dopasowanej formie
– wpleciesz w swój dzień porcyjkę dziecięcej radości, która pomoże Ci efektywnie podładowywać Twoje baterie
– ograniczysz przesadną koncentrację na produktywności, jeśli zdarza Ci się takiej doświadczać
Pamiętasz te czasy, kiedy każdego dnia robiłeś głównie rzeczy dla samej zabawy?
Ja też już średnio. Tak się jednak składa, że wyzwanie, które chcę Ci zaproponować sprawi, że dobrze sobie te czasy przypomnimy.
Mordo lub mordeczko, podejmij…

Wyzwanie Frajdy
Okej… O co chodzi w tym całym wyzwaniu?
Nie bez powodu nazwałem je sobie najfajniejszym na świecie.
Budując swoje szczęśliwe życie czy tam ogólnie „rozwijając się” jesteśmy skłonni podejmować przenajróżniejsze działania i ćwiczenia. Zazwyczaj skupiają się na produktywności i dostarczeniu nam konkretnej wymiernej wartości. To jest super, w pełni zrozumiałe i ja jak najbardziej popieram. Dzisiaj jednak proponuję coś innego.
W Wyzwaniu Frajdy weźmiemy na celownik rzecz dokładnie przeciwną – każdego dnia przez krótki okres czasu będziemy robić rzeczy wyłącznie dla samej zabawy.
Szczegóły za moment. Teraz przejdźmy do interesów, czyli do tego, co Ty z tego będziesz mieć i dlaczego warto.
Korzyści i badania naukowe
Moja żona Madzia niedawno podsunęła mi fragment ciekawej książki. Autorka opisuje w nim aktywności podejmowane dla samej zabawy, jako niezwykle ważne i cenne również w dorosłym życiu. [1]
Temat badał doktor Stuart Brown – psychiatra, badacz kliniczny i założyciel Narodowego Instytutu Badań nad Zabawą. Generalnie gość nie tylko lubi się bawić, ale i poświęcił sporą część swojego życia na przyglądnięcie się temu zagadnieniu od strony naukowej. Na podstawie własnych badań oraz najnowszych odkryć z zakresu psychologii, biologii, neurologii udowodnił szereg korzyści płynących z zabawy u osób dorosłych [2]:
– wyższy poziom kreatywności i pomysłowości
– wspomaganie procesu kształtowania umysłu
– zwiększenie zdolności empatii
– lepsze odnajdywanie się w grupach społecznych
Dr Brown stwierdził również, że mamy wręcz biologiczną potrzebę zabawy. Jeśli ją uszanujemy, prawdopodobnie wpłynie to korzystnie na wykonywaną przez nas pracę. Żeby z tej wiedzy zacząć czerpać, trzeba tylko pamiętać jedno główne założenie: celem zabawy jest zabawa sama w sobie.
Wygląda na to, że nasze Wyzwanie Frajdy niechcąco zyskało pewien produktywny wymiar. Myślę jednak, że jakoś to przeżyjemy 🙂
Przy okazji, dorzucę od siebie jeszcze tylko, że mi osobiście to wyzwanie pomaga ogarniać swoją małą „manię produktywności”. Taka codzienna nieproduktywna aktywność zdaje się fajnie pełnić tę rolę.
Okej, ale kiedy słyszysz, że Wyzwanie Frajdy ma polegać na tym, że każdego dnia zwyczajnie robimy coś dla zabawy, Twoją reakcją być może będzie mniej więcej…
I to tyle? Ja tam już codziennie robię coś dla samej zabawy, chillu, odpoczynku, więc wyzwanie podjęte hehe…
W takim razie po pierwsze fajnie, że w swojej codzienności masz na tyle czasu wolnego, ale po drugie nie będzie to aż takie proste. W wyzwaniu jest mały haczyk, który być może i dla Ciebie zmieni trochę postać rzeczy.
Nie wystarczy robić czegokolwiek
Oto i haczyk. Aktywności, po które zazwyczaj sięgasz, gdy chcesz naładować swoje baterie wyciągnij poza nawias Wyzwania Frajdy. Jeżeli z zasady dla relaksu chwytasz za telefon i przeglądasz instagrama, odpalasz Netflixa, Youtube’a, TV itd., zapomnij o zaliczaniu spędzonego w ten sposób czasu na poczet naszego zadania.
Co w takim razie trzeba robić, żeby zaliczało się to do wyzwania?
Tutaj przez ”frajdę” będziemy rozumieć działanie, które podejmujemy nie tylko w ramach naszego relaksu, ale takie, które jest również aktywne i dla nas nietypowe. Mają to być takie rzeczy, które „od dawna chcemy zrobić, ale w praktyce po prostu szkoda nam na nie czasu” albo mimo, że jest okazja to ostatecznie „jakoś tak nie do końca nam się jednak chce”. Frajda to coś, co robimy dla zabawy, a nie tylko dla odpoczynku. Musi to być więc działanie aktywne i z jakiegoś osobistego powodu szczególnie dla nas fajne.
Jak namierzyć swoje pomysły na taką codzienną frajdę?
Ja Tobie ich na talerzu nie podam. Nie żebym Ci ich żałował, ale zwyczajnie ich nie znam, bo nie siedzę w Twojej głowie. To rzecz mocno indywidualna. Swoje pomysły na codzienne małe frajdy znajdziesz samodzielnie, o ile poświęcisz na to choć kilka minut rozkminy.
Dobrym pomysłem będzie odszukanie i skorzystanie z „kompasu” naszego wewnętrznego dzieciaka. Każdy z nas gdzieś go tam ma. Po prostu przypomnij sobie, co lubiłeś/aś robić jak byłeś/aś mały/a albo co zawsze chciałeś/aś zrobić, ale np. mama nie pozwalała. Szukaj w dzieciństwie, sentymentach i emocjach.

Dodaj do tego domieszkę realizmu. Niech to więc będzie coś, co będziesz w stanie ogarnąć w wybranej przez Ciebie ramie czasowej. Takiej możliwej do zmieszczenia w Twoich codziennych planach dnia. Może to być choćby 10 minut dziennie, jeśli nie masz warunków, żeby było to więcej. Najlepiej zatem, żeby to były proste aktywności, które można szybko zacząć i równie szybko zakończyć.
Na wszelki wypadek podsunę Ci…
Kilka konkretnych pomysłów na frajdę
- Czytanie – pierwsza z brzegu oczywistość. Czytanie na przykład książki, ale raczej takiej fabularnej. Nie jakiejś mądrej, rozwojowej, która „coś Ci ma dać”, ale takiej dla zabawy samej w sobie. Może sięgniesz wręcz po coś „nie na swój wiek”, jakąś ulubioną książkę, serię z dzieciństwa?
- Rysowanie, malowanie lub inne rękodzieło – jeśli jesteś typem manualno-artystycznym
- Pisanie – opowiadań, historyjek, wierszy, bloga itp.
- Gry wideo – na kompie, Playstation, smartfonie czy czym tam dysponujesz. Może również sentymentalnie chwycisz za jakiegoś klasyka?
- Gry planszowe
- Puzzle, kostka rubika albo i klocki lego 🙂
- Nauka gry na wybranym instrumencie
- Kupienie sobie czegoś bzdurnego, ale cieszącego- czegoś na co do tej pory jakoś tak szkoda Ci było kasy, mimo że ją na to masz
- Poszerzanie wiedzy z jakiejś nieoczywistej interesującej Cię tematyki
- Szybki sport, walka z cieniem, taniec (choćby jak świr, byle jak)
- Oglądanie filmu, serialu, kanału na youtubie, który Ci się podoba, ale coś tak nie mogłeś na niego znaleźć czasu
- Nauka tricków na wybranym rekwizycie, żonglerka (swoją drogą polecam, bo fajna zabawa i sama w sobie ma ponoć dużo korzyści)
- Zadzwonić, napisać i pogadać z dawnym znajomym
- Spacer po okolicy w jakieś bezsensowne miejsce…
No jest tego od cholery, a na pewno sam/a wymyślisz lepsze. Owszem, niektóre takie rzeczy mogą brzmieć niedorzecznie… ale kurde, w sumie co z tego?
Główne wyzwanie w naszym Wyzwaniu i jego wartość
Dla wielu z nas z jakiegoś powodu nie tak łatwo będzie się zabrać do takich aktywności. Nawet mimo że teoretycznie autentycznie chcemy, prawda? Takie działania kosztują nas jakiś tam dodatkowy wysiłek i wymagają poświęcenia naszego drogocennego czasu. Dlatego, w Wyzwaniu Frajdy głównym elementem wyzwania będzie prawdopodobnie, aby przemóc te przeszkody choć na kilka chwil każdego dnia. W ten właśnie sposób zyskujemy szanse, żeby wnieść w naszą codzienność ten mega cenny pierwiastek zabawy. Dajemy sobie szanse spełnić nasze zachcianki, „drobne marzenia” choćby najbardziej durne, ale tak bardzo nie bez znaczenia.
Zaznaczę jeszcze tylko, że…
To nie jest zachęta do zastąpienia naszych dotychczasowych sposobów na odpoczynek
Nie chciałbym być źle zrozumiany, bo kojarzę ostatnimi czasy taki, moim zdaniem, szkodliwy trend. Chodzi o presję na to, żeby sposób, w jaki odpoczywamy był zawsze jakiś super ciekawy i oryginalny. To coś, w czym się możemy skutecznie nakręcać pod wpływem mediów społecznościowych. Jak dla mnie – zjawisko negatywne i niepotrzebne.
Jeżeli dla nas relaks oznacza leżenie i patrzenie w ścianę to jest to w 100% okej, o ile właśnie tego w danej chwili potrzebujemy do regeneracji. Odpoczynek „jakikolwiek” jest bardzo ważny, bo to on właśnie pozwala nam nabrać energii do robienia rzeczy aktywnych i interesujących.
W Wyzwaniu Frajdy chodzi po prostu o coś innego i proponuję je raczej jako dodatek do naszego czasu wolnego, a nie nowy sposób na spędzanie go w całości.
Start Wyzwania Frajdy – jak zacząć krok po kroku
1. Zdecyduj ile czasu możesz poświęcać dziennie na wyzwanie.
10min, 30min, 1h…
2. Zrób sobie listę własnych aktywności frajdy.
W ten sposób nie będziesz tracić czasu na rozmyślanie, co by tutaj można zrobić za każdym razem. Patrzysz na swoją listę, wybierasz, na co masz ochotę danego dnia i działasz.
3. Ustal sobie czas trwania wyzwania, a także ile dni, w których Ci się nie uda podjąć żadnej aktywności będzie dla Ciebie akceptowalne, żeby je zaliczyć.
Ja na przykład proponuję 30 dni z 3 dniami, w których nie damy rady zrealizować postanowienia.
4. Do dzieła! Planuj czas na Twoje aktywności frajdy, działaj i codziennie notuj czy danego dnia udało Ci się je podjąć.
Pamiętaj, żeby traktować tą codzienną zabawę jak każdą inną bardzo ważną rzecz do załatwienia.
5. Po upływnie ustalonego czasu wyzwania, podlicz ile dni udało Ci się podjąć aktywność frajdy i wyciągnij własne wnioski.
Jeśli Ci się udało osiągnąć zamierzony cel – gratulacje! Z pewnością dobrze sobie przypomniałeś/aś jak się bawić na co dzień, a garść korzyści jest Twoja. Jeśli nie – nie bądź dla siebie zbyt krytyczny/a. Tak czy inaczej masz za sobą kawał frajdy i sporo korzyści na koncie.
Po zakończeniu wyzwania sam/a najlepiej wysnujesz wnioski i zdecydujesz o dalszym podejmowaniu tych działań lub ich ograniczeniu. Mi osobiście tak to siadło, że od kiedy zacząłem to jakoś nie mogę przestać. Ciekaw jestem jak to wypadnie w Twoim przypadku.
To jak będzie?

W taki prosty sposób zyskałeś/aś właśnie nowe narzędzie – Wyzwanie Frajdy. Jeśli ten pomysł brzmi dla Ciebie realnie i choć trochę ciekawie, nie ma co się zastanawiać.
Coś czuję, że dzisiaj będzie idealny dzień żeby zacząć. Kroczki masz powyżej. Dorzuć do nich swoje działanie i gotowe.
Powodzonka!
Protip: Klikając w numer przypisu przeniesiesz się do miejsca w tekście, gdzie został wprowadzony, a klikając w treść przypisu trafisz na stronę ze źródłem.
[1] Brene Brown, Dary niedoskonałości, 2012, Media Rodzina, s. 125-127
[2] Brown, S. L., & Vaughan, C. C. (2009). Play: how it shapes the brain, opens the imagination, and invigorates the soul. New York: Avery.
Źródło grafik: Unsplash/Pexels



0 komentarzy