Zewnętrzne i wewnętrzne warunki Twojego szczęścia w życiu
Ten wpis to druga część ze specjalnej serii artykułów. Jeśli jeszcze nie czytałeś/aś pierwszego z nich, najpierw się z nim zapoznaj:
1. Wstęp i krótka zagadka o tym jak być szczęśliwym
Na podstawie artykułów tej serii powstał ebook, którego jako subskrybent mojego newslettera dostaniesz zupełnie za darmo. Aby go otrzymać kliknij tutaj i postępuj zgodnie z instrukcją.
Pewnie możesz powiedzieć, że nie znamy się zbyt dobrze, ale jest jedna mała rzecz, którą wiem na Twój temat. Codziennie, cokolwiek robisz w każdej najmniejszej chwili, w pewnym sensie nieustannie budujesz szczęście w swoim życiu.
Jasne, że możesz tego tak nie postrzegać. W sumie to by było dość dziwne gdybyś sobie myślał/a na co dzień w ten sposób. Nie ma to jednak znaczenia czy tak na to patrzysz czy nie. W pewnym sensie po prostu tak jest, bo innej opcji nie ma.
Każdy z nas chce być szczęśliwym, a w jakimś stopniu wszystko, co robimy choćby bardzo pośrednio, ale zbliża nas do tego upragnionego stanu rzeczy. Nie żeby to była jakaś wielce odkrywcza obserwacja, ale jak dla mnie spoko pokazuje jak nieustannym i różnorodnym procesem jest dążenie do szczęścia w życiu.
Piszę o tym, żeby przejść do kolejnej kwestii, może trochę mniej oczywistej, którą ogarniemy w tej części serii. Ta codzienna, ciągła rozgrywka o szczęśliwe życie może się odbywać od Zewnątrz lub od Wewnątrz. Rozpoznanie tych dwóch „wymiarów” w naszym życiu to podstawa, bez której nie ma możliwości, aby zacząć korzystać z tak cennej (w mojej skromnej stronniczej ocenie) koncepcji, jaką jest Budowanie Szczęścia Wewnątrz. Poza tym, zwyczajnie warto poszerzyć swoją wiedzę o być może nową dla Ciebie perspektywę, którą nabędziesz po przeczytaniu tego artykułu.
Zawsze, cokolwiek robisz, tak naprawdę bierzesz udział w nieustannej rozgrywce o Twoje szczęście w życiu.
To mega ważne założenie dla ogarnięcia naszej koncepcji. Będziemy w niej potrzebować takiego punktu widzenia wszelkich naszych działań, jako stałe dążenie do szczęścia.
Jaram się moją codziennością, kiedy udaje mi się patrzeć na nią w ten sposób. Dzięki takiemu podejściu każda chwila przyjemna czy też nieprzyjemna, nabiera sensu i znaczenia. W porywach nawet najbardziej przyziemne elementy najbardziej szarego dnia potrafią zmienić swoje oblicze na coś pełnego sensu lub wręcz ekscytującego.
Tymczasem, w gruncie rzeczy, czy to nie jasne, że możemy tak postrzegać każdą pojedynczą chwilę naszej codzienności? Wszyscy, niezależnie od tego co robimy w życiu i w jak bardzo skomplikowane czasem formy ubierają to nasze umysły, w istocie mamy na celu zawsze jedno i to samo – szczęście. Nie zabronię Ci mieć swojego zdania, ale ja uważam, że w pewnym sensie tak po prostu być musi. Gdyby było inaczej działalibyśmy nielogicznie.
Każdy nasz szczegółowy cel stanowi tylko cel pośredni do jednego, który zawsze stoi za wszystkimi – szczęścia.
Jeśli idziemy zjeść – budujemy swoje szczęście, bo jak być szczęśliwym odczuwając silny głód?
Jeśli zarabiamy pieniądze – budujemy swoje szczęście, bo jak znaleźć spokój ducha martwiąc się o dach nad głową dla siebie i bliskich?
I tak dalej, i tak dalej od zakładania rodziny, prowadzenie własnej firmy, po podrapanie się po tyłku.
W istocie dosłownie każde nasze działanie wpływa w jakiś sposób na to jak szczęśliwymi ludźmi jesteśmy. Choćby dlatego, że każde w jakimś choćby najmniejszym, najbardziej pośrednim stopniu oddziałuje także na Twoje dobre samopoczucie, zdrowie psychiczne, spokój ducha czy satysfakcję z życia.
Patrz, nawet kiedy robimy coś bezinteresownie, kierując się wyższymi wartościami i dobrym serduszkiem, wciąż… w pewnym sensie robimy to, żeby zbliżyć się do szczęścia. Większość z nas nie potrafiłoby być szczęśliwymi, gdybyśmy wątpili w to, że jesteśmy dobrymi ludźmi, nie jest tak? Jak znaleźć szczęście w pełni jeśli gryzie Cię, choćby głęboko zakopane, ale wciąż nie mniej ciążące poczucie winy?
I teraz nie zrozum mnie źle…
Czy to założenie przypadkiem nie sugeruje, że jesteśmy jakimiś egoistycznymi kreaturami nastawionymi tylko na własne szczęście, którymi nie mogą kierować żadne wyższe wartości?
Odpowiem krótko: nie, absolutnie nic takiego nie mam na myśli.
Wiem, że to nie jest tak, że wszystko, co nami kieruje to jakaś egoistyczna chęć czucia się szczęśliwymi.
To, co próbuję opisać to tylko inna perspektywa i ewentualnie nietypowy punkt widzenia.
Nie ma w tym nic złego, że chcemy być szczęśliwi i nic nie zmieni tego, że dobre, wielkoduszne czyny są… dobre i wielkoduszne.
Idąc tym tropem, nawet bohater wojenny umierający w obronie swojej ojczyzny i rodziny również w pewnym sensie kieruje się swoim szczęściem. Spokój ducha zachowa tylko spełniając swoją szlachetną powinność.
Tak samo ojciec rzucający się w płonący budynek, aby ratować swoją córkę. W pewnym sensie, on także kieruje się swoim szczęściem, które by stracił jeśli nie uchroniłby tej osoby ważniejszej dla niego niż jego własne życie. To niepodważalne, że kierują nim piękne wartości. Równocześnie jednak życie w zgodzie z nimi stanowi nieodłączny element jego szczęścia. Poniekąd, podkreślam poniekąd, swoje działania podejmuje w obronie swojego szczęścia.
Tak, mam świadomość, że ludzie robią często rzeczy kompletnie bezinteresownie i sam staram się nie być wyjątkiem. Zauważam tylko, że w pewnym sensie nigdy nie przestajemy budować warunków do swojego szczęścia. Oczywiście nie ma w tym nic złego. Każdy z nas nieustannie dąży do tego, żeby być szczęśliwym człowiekiem i to naturalne.
Dobra, najwyższa pora żebym przestał się tłumaczyć, bo chyba robię wszystko żebyś pomyślał/a, że mam z czego.
W ten oto sposób wykrystalizowała się bezcenna dla naszej koncepcji…
Perspektywa postrzegania wszystkich działań, jako dążenie do szczęścia.
Jeśli już czegoś pragniemy to oczywiście szukamy do tego środków. Podejmujemy ciągły wysiłek pod przenajróżniejszą formą, po to, aby w gruncie rzeczy znaleźć swój własny sposób na to jak znaleźć szczęście, spokój ducha i umysłu.
A kiedy już ta perspektywa została opisana bardziej niż wystarczająco, możemy przejść do klucza do naszej koncepcji Budowania Szczęścia Wewnątrz. Coś bez czego ciężko w ogóle ruszyć z miejsca w rozgrywce o nasze szczęście w życiu.
To prosta obserwacja, że…
Swoje szczęście możesz budować w dwóch wymiarach: na zewnątrz i wewnątrz.
Czas ogarnąć, na czym polega zasadnicza różnica między tymi dwoma podejściami.
Budowanie naszego szczęścia od zewnątrz – co to znaczy?
To to, co wpływa na Twoje zewnętrzne warunki szczęścia. To to, co robią wszyscy.
Bardziej lub mniej skutecznie, rzecz jasna. W każdym razie to tak intuicyjne, że wręcz nieuniknione i niezależnie od tego jak głęboko będziemy szukać rozwiązania zagadki jak być szczęśliwym człowiekiem.
Poprzez budowanie szczęścia od zewnątrz mam na myśli wszelkie działania, które podejmujemy wobec świata zewnętrznego (wszystkiego, co nas otacza), które mogą wpłynąć na to, w jakim stopniu w naszym życiu będzie gościć szczęście.
Przykłady budowania szczęścia od zewnątrz
Jest to więc na przykład nasze miejsce zamieszkania, środowisko, zarobki, ludzie którzy nas otaczają. Chodzi tutaj też o elementy niematerialne tworzące nasze warunki życia, takie jak praca, związki uczuciowe, relacje z ludźmi i tak dalej. W skrócie, wszystko ze świata zewnętrznego, co wpływa na to, w jakim stopniu odczuwamy spokój ducha, satysfakcję z życia czy dobre samopoczucie.
Budowaniem zewnętrznych warunków szczęścia może być, więc na przykład pójście do sklepu i zrobienie zakupów. Może to być osiem godzin w pracy, która ma dostarczyć Tobie i Twoim najbliższym środki do życia. Może to być też wyjazd na wakacje, wyjście na spacer, posprzątanie mieszkania, spotkanie ze znajomymi, zrobienie nóg na siłce…
W przybliżeniu to całość aktywności, które przyjdą Ci do głowy na hasło o „robieniu” niemal czegokolwiek. Wszystko, co może się kryć pod potocznym określeniem „działania”. Każda czynność bardziej lub mniej złożona, mająca miejsce w świecie zewnętrznym, a nie wewnętrznym.
Wiem, wszystko zdaje się zaliczać do tego “zewnątrz”. Nie zdziwiłbym się, gdyby naszło Cię teraz pytanie…
To, czym do cholery ma niby być ten świat wewnętrzny?
Nie chodzi o Twoje wnętrzności, ani to, co dzisiaj zjadłeś/aś.
Czas, żeby zestawić ze sobą pojęcia świata zewnętrznego i wewnętrznego. Myślę, że najlepiej to poczuć na zasadzie kontrastu.
Świat zewnętrzny – wszystko, co materialne i niematerialne wokół nas – przestrzeń, obiekty, zjawiska, zdarzenia, relacje z ludźmi, praca, obowiązki itd.

Świat wewnętrzny – wszystko w nas co niematerialne – umysł, myśli, emocje, uczucia, świadomość, podświadomość, dusza (jeśli wierzysz).

Zewnętrzne warunki szczęścia potrafi budować każdy z nas. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku tych wewnętrznych…
Budowanie naszego szczęścia od wewnątrz – co więc to znaczy?
Pora na drugą stronę. Tę, która jest zazwyczaj ważniejsza, a co smutne, zdaje się, że większość z nas stale ją ignoruje albo już całkowicie o niej zapomniało. Mowa oczywiście o budowaniu szczęścia od wewnątrz.
“Wnętrzem” nazywam wszystko to, co się w nas dzieje, ale nie ma żadnej materialnej formy. Świat wewnętrzny to taka wersja bardziej poetycka i precyzyjna.
Spokojnie, nie zapraszam Cię do wkroczenia ze mną w jakiś inny wymiar. To tylko wymyślna i poręczna zarazem nazwa na rzecz oczywistą, o której zwyczajnie się nie gada, mimo że każdy z nas jest w niej bardzo aktywny na co dzień i to właściwie bez przerwy.
Budowanie szczęścia od wewnątrz to wszelkie działania podejmowane w celu poprawy naszych wewnętrznych warunków szczęścia. Polega to głównie na pośrednim wpływaniu na zachodzące w nas procesy myślowe i emocjonalne. Zarówno te bardziej jak i mniej świadome. Wierzę, że lepsze warunki w tej sferze potrafią zmienić o 180 stopni nasze samopoczucie psychiczne. W ten sposób także możemy zwiększać nasze możliwości i czynić życie bardziej pełnym, sensownym i ekscytującym.
Zewnętrzne i wewnętrzne warunki szczęścia – podsumowanie i wnioski.
Podsumujmy sobie zwięźle i po ludzku.
Wszystkie nasze działania, które mogą mieć wpływ na to, na ile szczęśliwymi ludźmi jesteśmy dotyczą albo świata zewnętrznego albo świata wewnętrznego. Dlatego możemy mówić o budowaniu szczęścia od zewnątrz lub od wewnątrz.
W praktyce, szukać szczęścia, spokoju ducha wewnątrz oznacza najczęściej celowanie w korzystne zmiany naszego sposobu postrzegania rzeczywistości, a nie próby jej przekształcania.
Czy chce powiedzieć, że dobrze byłoby zarzucić w całości budowanie szczęścia na zewnątrz na rzecz tego od wewnątrz?
Nie. Jakby mnie do końca porąbało to dałbym znać. Nie zachęcam do zostania bezdomnym, bezzębnym zatraconym w czasoprzestrzeni filozofem nieogarniającego swojego życia i pozbawionego jakichkolwiek realnych planów. Niechaj będzie to jasne. Wszystkie nasze dążenia do zmiany warunków w jakich żyjemy, samorozwój, realizowanie przeróżnych celów i tak dalej, uważam za słuszne, a wręcz niezbędne.
Chcę zaproponować tylko jedno: przykuj znacznie większą uwagę do Twojego świata wewnętrznego. To mała, ale znacząca…
Zmiana strategii, która może przynieść ogromne korzyści w Twojej grze o szczęście w życiu.
Budując swoje szczęście w życiu warto poświęcać światu wewnętrznemu więcej uwagi. Temu zewnętrznemu natomiast znacznie mniej niż większość z nas ma do tego skłonność intuicyjnie.
Tak często zaniedbujemy lub wręcz zupełnie umyka nam ta druga strona medalu. Ta, która jest prawdopodobnie znacznie ważniejsza – nasz wewnętrzny punkt widzenia, nasz świat wewnętrzny, który możemy realnie ćwiczyć, rozwijać i kształtować pod nasze potrzeby.
Jestem pewien, że to jeden z kluczy do szczęścia, równie istotny, co łatwy do przeoczenia i zapomnienia.
Możemy uczyć się temu zapobiegać i zyskiwać lepszą pozycję w codziennej rozgrywce o szczęście w życiu.
Chcesz wiedzieć jak to robić? Pod żadnym pozorem nie zatrzymuj się na tym artykule.
Pierwszy etap za nami!
Tym sposobem, mamy za sobą pierwszy etap wyprawy, której celem jest wprowadzenie w swoje życie koncepcji Budowania Szczęścia Wewnątrz. Próbowałem być dokładnym przy opisach, wybacz jeśli aż przesadnie, ale mam nadzieję, że w stopniu znośnym. Jeśli część z powyższych rozkmin wydaje Ci się ciągle mglista, nie martw się, to minie wraz z następnymi wpisami. Na szczęście, to wszystko raz zrozumiane jest oczywiste, bo to w gruncie rzeczy dziecinnie proste. Dalej więc będzie lżej, obiecuję.
Teraz wiesz już czym są Twoje zewnętrzne i wewnętrzne warunki szczęścia w życiu. Z tą wiedzą koncepcja Budowanie Szczęścia Wewnątrz stoi już dla nas otworem. Stworzyliśmy jak na razie pewne niezbędne zaplecze teoretyczne. Niezależnie od tego czy teraz w to wierzysz czy też nie, ale prawdopodobnie już masz za sobą znaczący krok naprzód na drodze do poznawania jak być szczęśliwym człowiekiem.
Wiem, wiem. W tej chwili ta sucha teoria może się zdawać nie formować w żadną większą praktyczną wartość dla Ciebie. Daj jej jednak szansę. Tak jak wspominałem, kroczek po kroczku, bo inaczej nie wyrobimy na zakręcie.
Zapraszam więc do kolejnego wpisu z tej serii. Przejdziemy w nim do drugiego etapu i zaczniemy ogarniać istotę działania Budowania Szczęścia Wewnątrz. Aby się do niego przenieść, kliknij tutaj.
Źródło grafik: Unsplash/Pexels
Wspaniale jest uczestniczyć w kolejnej Twojej wyprawie do szczęśliwego życia. Zachęcasz do autorefleksji, działań aby czynić życie bardziej pełnym i motywujesz nas do twórczych zmian w życiu. Ogólnie przeceniamy warunki zewnętrzne, ich moc uszczęśliwiania nas i często szczęście uzależniamy od osiągania czegoś, zwłaszcza dóbr materialnych. Jestem pewna, że Twoja pasja i chęć pomocy innym w odkrywaniu oraz poznawaniu swoich możliwości kształtowania siebie, przekona wielu i zainteresuje własnym rozwojem, aby w pełni doświadczać życia i szczęścia. Gratuluje.
Dziękuję ogromnie za tak wyczerpujący komentarz z tyloma ciepłymi i motywującymi słowami! Bardzo doceniam Twoją refleksję o warunkach zewnętrznych, oczywiście zgadzam się w 100 %. Cieszę się, że to miejsce przypadło Ci do gustu i zapraszam oczywiście do dalszych wspólnych podróży po blogu 🙂