Poznać odpowiedź na pytanie „jak znaleźć szczęście?” to tak, jakby zdobyć dokładną mapę do największego skarbu w naszym życiu. Mówiąc delikatnie, byłoby fajnie. Sprawę jednak komplikuje fakt, że każdy z nas ma prawdopodobnie własną mapę i opracować musi ją sam.
Zarówno ja jak i Ty pracujemy właśnie nad swoją. Jak większość z nas, pewnie będziemy to robili przez całe życie dopracowując ją po drodze i to jest w 100% okej. Ale skoro każdy ma własną unikalną drogę do szczęścia to czy możemy jakoś w niej sobie w ogóle pomóc?
Mocno wierzę, że tak. Przede wszystkim, ucząc się rozpoznawać rzeczy, które warto omijać podczas swojej podróży. Pewne zasady mogą być jednakowe niezależnie od tego, gdzie konkretnie zmierzamy. Jedną z takich jest bezrefleksyjne słuchanie wskazówek naszego Wewnętrznego Sabotażysty szczęścia w życiu.
Dzięki temu artykułowi:
– Zbliżysz się do odpowiedzi na pytanie „jak znaleźć szczęście” poprzez poznanie swojego Wewnętrznego Sabotażysty w tym zakresie
– Pogimnastykujesz trochę umiejętność myślenia abstrakcyjnego i poza schematem ze szczególną korzyścią w ramach Rozwoju Genialnego
– Dokonamy prostej analizy naszego mechanizmu sabotującego na przykładach i pokminimy jak wykorzystać wiedzę o nim w codziennej rozgrywce o szczęście

Wewnętrzny Sabotażysta naszego szczęścia w życiu, czyli kto?
Skąd bierze się większość problemów, które tak skutecznie utrudniają nam pracę nad tym upragnionym stanem świadomości?
Jakie jest źródło nieustannie nawracającego wrażenia niedosytu, niedostatku, braku satysfakcji?
Co stoi za tym, że w ogóle musimy się zastanawiać jak znaleźć szczęście?
Odpowiedź, do której zmierzam jest krótka.
Umysł.
Wiem, może to brzmieć dość porycie, ale daj temu chwilę, bo warto.
Małe ostrzeżenie
Teksty w tej serii będą dość abstrakcyjne. O umyśle będę pisać w specyficzny sposób, postrzegając go jako oddzielny podmiot. Wszystko to jednak jest podyktowane chęcią efektywnego przedstawienia tego ważnego tematu i prowadzić będzie do konkretnej praktycznej wartości dla Ciebie.
W pewnym sensie nasze umysły stale sabotują nasze szczęście w życiu
Jeżeli temat rozwoju zgłebiasz również od strony duchowej, zapewne słyszysz o podobnej koncepcji nie po raz pierwszy. Umysł to cudowne narzędzie, bez którego rzecz jasna nie bylibyśmy w stanie funkcjonować, ale… korzystanie z jego „pomocy” wiąże się z pewnymi konsekwencjami. Otóż bardzo często nie czujemy się zbyt szczęśliwi – więc umówmy się – sprawa nie bez znaczenia.
Z jednej strony umysł jest nam niezbędny do budowania szczęśliwego życia, z drugiej jednak pewne jego właściwości bardzo nam przeszkadzają w zbliżaniu się do tego stanu rzeczy.

Jak ta mini seria zbliży Cię do Twojej własnej odpowiedzi na pytanie „jak znaleźć szczęście”?
W ciągu trzech krótkich artykułów tej serii, postaramy się znacząco ograniczyć skutki tego „mrocznego oblicza” naszych umysłów. Rozłożymy w nim na czynniki pierwsze ten często występujący szkodliwy mechanizm i dowiemy się jak wykorzystać wiedzę o nim w codziennej rozgrywce o szczęście.
Tak, tak, znów gnębię te nasze biedne umysły
Jeśli to nie pierwszy artykuł, który czytasz na moim blogu, myślisz już pewnie, że znęcam się nad nim tak jakbym wolał być jakimś kompletnym bezmózgiem… Gwarantuję jednak, że to absolutnie nie tak.
W żadnym wypadku nie zamierzam zachęcać do tego, żeby stawać się jakimiś bezmyślnymi kreaturami. Użyteczność i cudowność umysłu ludzkiego to, że tak powiem, kwestia niekwestionowana, bo czym do cholery bylibyśmy bez niego? Od razu przepraszam, że musiałeś/aś przeczytać tak oczywiste zdanie, ale czułem, że dla porządku nie mogło go zabraknąć.
To, co ja proponuję? Jak znaleźć szczęście sprawniej na co dzień?
Proponuję, aby zacząć choć czasem podważać wiarygodność tego, co z zasady umysły nam podpowiadają w kwestiach związanych ze szczęściem – tyle.
Tak, to niesamowite narzędzia o potężnych możliwościach. Jest jednak jedno niemałe “ale”: z natury służą skutecznie przede wszystkim do zapewniania nam przetrwania w świecie pełnym niebezpieczeństw, a nie szukania odpowiedzi na pytanie „jak znaleźć szczęście?”. Jeśli chodzi o tą drugą kwestie jego wrodzone skłonności kompletnie się nie sprawdzają.
Uwaga!
Od teraz pisząc o umyśle, w domyśle będę się odnosić do jego prawdopodobnych naturalnych skłonności, czyli zanim jego myśli świadomie nie wzbogacimy takimi podpartymi o głębszą refleksję, którą na przykład tutaj staramy się dokonać. Nadmieniam, żeby tych rozkmin mogących momentami brzmieć dość dziwnie nie przyozdabiać jeszcze o nieporozumienia.
Umysł pomaga nam budować tło, w którym szczęście może się pojawić, ale nie szczęście samo w sobie
Trzeba to uczciwie przyznać i warto zapamiętać taką perspektywę.
Do pewnego momentu umysł niewątpliwie pomaga nam w dążeniu do szczęścia – trudno byłoby być szczęśliwym, gdybyśmy nie potrafili zadbać o swój byt, jedzenie, dach nad głową, gdybyśmy nie byli w stanie nic planować (wspomniane “przetrwanie”), rozwijać się, realizować naszych pasji i tak dalej – ale z innej strony równocześnie… po prostu regularnie psuje efekty swojej pracy. Może dlatego, że zwyczajnie nie chce zostać bezrobotny? Cholera wie.
Nasz umysł potrafi pomagać nam przetrwać, tworzyć korzystne warunki do życia i ciągłego rozwoju. Nie ogarnia natomiast tematu „jak znaleźć szczęście”. Myli go z ulotnymi stanami emocjonalnymi, chwilowymi przyjemnościami i do takich będzie nas popychał.
Pozwolę sobie dodać nawet więcej…
Umysł działa tak jakby został zaprogramowany na to, żeby jego właściciel zawsze był nieszczęśliwy
Powyższą śmiałą hipotezę podeprę poniższym przykładem.
Jeśli już trochę interesujesz się tematyką szczęścia zapewne nie raz obiło Ci się o uszy stwierdzenie, że jedyny czas i miejsce, w którym możemy być szczęśliwi to tu i teraz. Nad wartością chwili obecnej od strony duchowej nie będę się tutaj produkował, bo to temat na niejedną książkę, które już zostały napisane. Jednym słowem, żyć tu i teraz w maksymalnym stopniu i doceniać wszystko, co chwila teraźniejsza nam oferuje jest bezcenne dla naszego szczęścia na co dzień.
A jak z natury działa nasz umysł?
Dokładnie na odwrót.
Umysł nie chce tu i teraz. To przeszkoda do celu. Na każdym kroku sugeruje nam, że inny moment niż teraz był lub będzie lepszy. Gdzie indziej zawsze jest lepiej. Żadna chwila nie jest wystarczająco dobra, coś w niej brakuje, coś można by w niej ulepszyć. Wieczne porównywanie i ocenianie.
To mechanizm, który perfekcyjnie się sprawdza jako paliwo do działania, rozwoju i dbania o lepszy byt i to jest jak najbardziej w porządku. Potrzebujemy takich. Jednak czy słuchając go bez przerwy i w każdej kwestii kiedykolwiek i gdziekolwiek będziemy w pełni szczęśliwi?
Nie. Umysł zdaje się być zaprogramowany na to, żeby jego właściciel zawsze był nieszczęśliwy! Z jednej strony pomaga, z drugiej podkopuje rezultaty swojej pracy zaślepiony swoją manią dalszego rozwoju, który dyktuje mu chęć przetrwania.
Wiesz już, dlaczego nazywam go Wewnętrznym Sabotażystą szczęścia w życiu.
I jak znaleźć szczęście w takich warunkach?
Poznając lepiej tą wewnętrznie sprzeczną naturę naszego umysłu i ucząc się z nią lepiej obchodzić na co dzień. Dokładnie to zaczęliśmy ogarniać w tym artykule i ogarniemy w o wiele pełniejszym stopniu w dalszym ciągu tej mini serii. Link do kolejnej części podrzucam tutaj.
Dzięki za uwagę!
Źródło grafik: Unsplash/Pexels



Bardzo ciekawa hipoteza. Ciekaw jestem jak rozwiniesz swoją myśl.
Dzięki, mega fajnie, że tak uważasz! Do zobaczenia na dalszym szlaku zatem 😀