Jak osiągać cele lżej i przyjemniej? Jak sobie radzić w stresujących sytuacjach lepiej? Wypróbuj to nieoczywiste podejście

sie 7, 2023 | ARTYKUŁ, Badania naukowe, Motywacja, Narzędzia rozwojowe, Rozwój

Czas czytania: około (Liczba słów: )

Czy śmiem twierdzić, że narzędzie rozwojowe, które zaraz poznasz może stać Twoim się ulubionym? Śmiem. Za moment poznasz pewne nieoczywiste podejście do wszelkich stresujących sytuacji, w których coś może pójść nie tak, a w rezultacie dowiesz się jak osiągać cele lżej i przyjemniej.

Przyznasz, że brzmi przydatnie? To jedna nieoczywista perspektywa, której świadome przyjęcie będzie stanowić właśnie nasze narzędzie. Ta rozkmina zupełnie odmieniła mój sposób postrzegania wszelkich małych i większych błędów, których zdarza mi się być nieszczęsnym twórcą w różnych dziedzinach życia.

Pozwolę sobie też przypuścić, może odrobinę bezczelnie – Tobie również się to zdarza. Bez urazy. Zresztą masz świadomość, że i tak nie wiem, do kogo się teraz konkretnie zwracam.

Ale do rzeczy.


Dzięki narzędziu, które poznasz w tym artykule…

uczysz się jak osiągać cele lżej i przyjemniej. Każdy z nich staje się prostszy do osiągnięcia niezależnie od tego, o jaką dziedzinę życia chodzi.

– sytuacje stresowe, w których stres opiera się na obawie przed zrobieniem czegoś źle stają się mniej stresujące, a w rezultacie radzisz sobie w nich lepiej.

– zyskujesz potężny dopływ motywacji do działania i nieważne czy szukasz motywacji do nauki, motywacji do ćwiczeń czy też zastanawiasz się jak zmotywować się do działania ogółem – stanie się to dla Ciebie prostsze.

tworzysz świetne warunki wewnętrzne do rozwoju i pracy nad swoim sukcesem w życiu czy w jakiejkolwiek jego sprecyzowanej sferze.


Wszystko super, ale o jakież to cudowne narzędzie chodzi?

Panie i Panowie, pozwólcie zatem, że Wam je przedstawię. Nazywa się ono…

Narzędzie Akceptacja Przyszłych Błędów - mężczyzna z uśmiechem siedzący na ziemi z laptopem w pustym biurze

Akceptacja Przyszłych Błędów

Tak, serio. Wiem, że może to nie brzmieć jak coś, co kryje w sobie, aż taki potencjał. Czytaj jednak dalej, a wszystko stanie się jasne.

Nie jest tu mowa wyłącznie o zrozumieniu zasady, że do każdego sukcesu prowadzi droga pełna porażek (co, udowodniło zresztą mnóstwo badań, których przykłady podam poniżej). To stwierdzenie stanowi tylko punkt startowy i podstawę działania naszego narzędzia. W tym artykule idziemy o krok, a raczej o skok dalej.

Jak dobrze wiesz, to że coś zrozumiemy nie znaczy, że będziemy zawsze pamiętać i działać zgodnie z tym na co dzień. Potrzebujemy jeszcze czegoś, co pozwoli nam przenosić tę teorię na praktykę. Właśnie do tego służy Akceptacja Przyszłych Błędów. Dopiero to nieoczywiste podejście pozwala rzeczywiście wprowadzić w nasze codzienne życie tą coraz mocnej głoszoną na około zasadę „jak osiągnąć sukces to tylko dzięki porażkom”.

A zatem sprecyzujmy…

Czym jest Akceptacja Przyszłych Błędów?

Ta technika to nic innego jak dosadne postanowienie, że nie mamy nic przeciwko wszelkim porażkom, błędom i potknięciom, które mogą się zdarzyć na naszej drodze do celu. Stosowanie jej oznacza więc po prostu przyjęcie postawy absolutnej akceptacji wobec wszelkich niepomyślności pojawiających się podczas podejmowanych przez nas wyzwań.

Jak stosować to narzędzie w praktyce?

W dziecinnie prosty sposób. Otóż za każdym razem kiedy wykonujemy jakiekolwiek działanie, które może się nie powieść świadomie i szczerze zdecydujmy, że nie mamy nic przeciwko temu, że coś pójdzie nie tak.

Trochę dziwne nie? Obiecuję jednak, że bardziej niż dziwne, jest to skuteczne, a chyba na tym nam zależy.

Co zyskujemy w ten sposób?

Nawet jeśli doświadczymy niepowodzenia w danej sytuacji…

wyzbywamy się napięcia wynikającego z lęku przed popełnianiem błędów, przez co prawdopodobnie będziemy je popełniać rzadziej

– przyjmujemy niepowodzenia z większym spokojem, bo przecież „było w naszym planie” i możemy skupić się na wyciągnięciu konstruktywnych wniosków

– znacznie trudniej będzie nam się obwiniać za porażki, dzięki czemu będziemy mieć po prostu lepsze samopoczucie po fakcie. To z kolei jest nam szczególnie potrzebne, by prędzej zabrać się do kolejnych prób.

– przestajemy tracić motywację do dalszego działania, gdyż łatwiej dostrzec w tym potknięciu ten „mniej przyjemny krok naprzód do upragnionego celu”

Kubek i rozlany płyn z napisem na plamie "doing my best"

Ale, jak osiągać cele kiedy planujemy odnosić porażki?

Bardzo prosto. Otóż nikt nie mówi, że mamy celowo popełniać błędy i odnosić jakiekolwiek porażki.

Wszelkie niepowodzenia mają swoje konsekwencje i są nieprzyjemne. To logiczne, że chcemy ich unikać i absolutnie nie zachęcam, żeby rzeczywiście sprowadzać nasze działania umyślnie ku niepowodzeniu przy każdej próbie. To by było bez sensu – spokojnie, nie jestem tak odklejony, żeby nie mieć o tym świadomości. Wiem, że nie da się zbudować niczego z samych gruzów.

W tej technice wcale nie doprowadzamy celowo do popełniania błędów, ale te „potknięcia” po prostu uwzględniamy w naszym planie. Wierzę, że dostrzegasz tę subtelną różnicę. Subtelną, ale stwarzającą o niebo lepsze warunki wewnętrzne dla osiągania jakichkolwiek celów.

Czy stosowanie tej techniki może utrudniać drogę do naszego celu lub sprawić, że w sytuacji stresowej poradzimy sobie gorzej?

No właśnie, nie!

Stosując to narzędzie, przecież wciąż dostrzegasz potencjalne zagrożenia, skutki niepomyślnych scenariuszy zdarzeń, bo oczywiście nie gubisz racjonalności myślenia. Planujesz zrobić dokładnie to samo, ale tym razem postrzegając całą sytuację w inny, znacznie korzystniejszy dla końcowego rezultatu sposób. W ten sposób wręcz faktycznie uczymy się jak osiągać cele.

W związku z tym, mam radosną nowinę…

Stosując to narzędzie absolutnie nie będziemy częściej odnosić porażek, popełniać więcej błędów – najprawdopodobniej będzie dokładnie na odwrót

Paradoksalnie, podejmując decyzję, że nie masz nic przeciwko, że coś pójdzie nie tak, wcale nie sprawisz, że częściej pójdzie coś nie tak.

Z moich doświadczeń wynika, że dzieje się wręcz przeciwnie – błędy, potknięcia na drodze do celu zaczynają się zdarzać rzadziej.

Dlaczego? Prześwietlmy to…

Co tak naprawdę się dzieje podczas stosowania Akceptacji Przyszłych Błędów?

W rzeczywistości, w ten sposób po prostu rzucamy swojemu umysłowi komunikat, który uwalnia go od pewnego ograniczenia – obawy przed popełnianiem błędów.

Stwierdzamy sobie tak dosadnie jak to możliwe, że akceptujemy scenariusz, w którym wykonamy nasze zadanie źle. Dzięki temu możemy błyskawicznie osiągnąć stan umysłu, w którym czujemy lekkość. To wolność płynąca z przekonania, że naprawdę nic nie szkodzi, jeśli nawet odniesiemy porażkę. Niezależnie czy chodzi o mały błąd czy też nawet jakąś ostateczną spektakularną klęskę.

Jak to działa? Jak osiągać cele lżej i przyjemniej, dzięki temu narzędziu?

Przy takim podejściu każda z porażek, przestaje właściwie nią być, a staje się częścią planu.

Twoja decyzja, że nie zamierzasz jakoś szczególnie ich unikać to tylko pewien trik. W rzeczywistości nie planujesz rzeczywiście celowo robić czegoś źle. Zwyczajnie dajesz swojemu umysłowi pewien uskrzydlający komunikat – „nie mam nic przeciwko, jeśli to się stanie”. W ten sposób znika destrukcyjne napięcie i presja, którą z zasady nieświadomie na sobie wywieramy. Przez nią z resztą paradoksalnie zwiększamy ryzyko, że coś faktycznie pójdzie nie tak

Zestresowana dziewczyna przed laptopem

Pamiętaj tylko o jednym…

Szczerość – nieodłączny element Akceptacji Przyszłych Błędów

Ważna sprawa i nie najprostsza.

Jeżeli tylko beznamiętnie odmówisz sobie formułkę w stylu „nie mam nic przeciwko, żeby popełniać błędy” zakładając, że to tylko takie pierdolety (nie wierząc głęboko w to co mówisz) – nasza technika nie zadziała. Wtedy wciąż tak samo będziesz się bać porażki i cała moc narzędzia pryska.

Żeby narzędzie mogło zadziałać, musisz to zrobić głęboko i szczerze. Tylko autentyczna, świadoma akceptacja wszelkich ewentualnych niepowodzeń da efekt.  Być może pomogą Ci wyniki tych badań naukowych, gdzie udowodniono, że osoby odnoszące więcej porażek mają finalnie większą szanse na sukces: [1][2][3]. Dowiedziono również, że ludzie, którzy przetrwali porażki osiągają ostatecznie więcej niż ci, którym od początku szło dobrze.

Co jest najważniejsze?

Generalnie musimy zwyczajnie pamiętać, czym tak naprawdę są wszelkie niepowodzenia.  Im mocniejszą będziesz mieć świadomość, że porażki naprawdę muszą się zdarzać, wręcz świadczą o rozwoju i są jedyną drogą do sukcesu… tym narzędzie Akceptacja Przyszłych Błędów będzie działać lepiej.

Tylko jeśli padnie taka szczera decyzja z Twojej strony, możesz zbliżyć się do stanu umysłu kipiącego motywacją wewnętrzną, chęcią do działania i brakiem ograniczającego napięcia.

Kiedy i jak osiągać cele w praktyce, dzięki tej technice

Przykład!

Dajmy na to, że nie przepadasz za wystąpieniami publicznymi. Tak się składa, że w najbliższej przyszłości masz właśnie wątpliwą przyjemność, żeby zmierzyć się z takim wyzwaniem. Stresujesz się i miło by było zrobić coś, aby te nieprzyjemne odczucia jakoś rozproszyć. Najlepiej, żeby jeszcze zrobić coś, co sprawi, że pójdzie Ci lepiej. Przecież to jasne, że nie chcesz wypaść źle … Co by tu zrobić…

BUM! Właśnie wtedy wjeżdża nasze błyszczące narzędzie! – zwyczajnie świadomie i szczerze postanawiasz, że jakiekolwiek potknięcia, a nawet całkowita porażka, będzie OKEJ. Bo w 99% przypadków faktycznie nie będzie ona żadnym końcem świata.

Jak osiągać cele lżej i przyjemniej z tym narzędziem kroczek po kroczku?

Możesz to robić na przykład formułując stwierdzenia w swoich myślach w stylu…

„Po prostu zrobię to źle, jeśli nie da rady inaczej!”

„Nic nie szkodzi, jeżeli mi to nie wyjdzie albo popełnię nawet błąd za błędem… przyzwalam sobie w 100%, żeby tak się stało”.

„Spróbuję zrobić to najlepiej jak potrafię, jeśli się nie uda, nie będę się z tego powodu obwiniać. Pozwalam sobie na wszelkie błędy i porażki.”

Albo prościej…

„Dobra, co najwyżej mi nie wyjdzie i ch…”

To tylko konkretne przykłady, oczywiście myśl po swojemu, byleby utrzymać zasadę działania tego narzędzia i pozostać szczerym. Pamiętaj, że wypowiedzenie nawet najpiękniejszych „poematów dla akceptacji błędów” nie zadziała jeśli nie będzie z nimi szło w parze głębokie przekonanie. Nie ma żadnych magicznych formułek. Liczy się tylko autentyczna wiara w to co się stwierdza stosując tę technikę.

Następnie, działasz i starasz się nie zapominać o swojej decyzji w trakcie działania, a także po nim.

Bezcenny stan umysłu, który możesz zyskać stosując to narzędzie

To punkt, w którym bardziej czujemy jak osiągać cele i mentalna perspektywa, z której zdaje się widzieć znacznie lepiej jak osiągnąć sukces. Przypomina mi to uwolnienie jakiś pokładów energii (wiem, trochę odlatuję, ale postaram się nie odlecieć daleko…), które nieświadomie w sobie blokowaliśmy. Pojawia się motywacja do działania i strumień konstruktywnego myślenia nastawiony na realizację celów.

Mnóstwo ograniczeń znika w jednej chwili. Uświadamiamy sobie, że wielką część z nich po prostu sami sobie nakładamy. Nagle ocean ewentualnych konsekwencji przestaje przysłaniać Ci Twój punkt widzenia… dobra ponosi mnie wewnętrzny poeta o marnych skillach, ale już się uspokajam, obiecuję.

Ale zasadniczo to wszystko prawda. Ciężko to do końca opisać… Musisz spróbować samodzielnie i zacząć tego doświadczać na własnej skórze. Gdy Ci się uda choć w małym stopniu, będziesz wiedzieć, o czym piszę.

Czas na trening! 

Skaczący mężczyzna w stroju sportowym

W Twoich rękach właśnie spoczęła Akceptacja Przyszłych Błędów – narzędzie, które Ci obiecałem. Wierzę że potraktujesz je z należytą uwagą i, jak zwykle zresztą, cierpliwością przy oczekiwaniu większych efektów.

Teraz pora na Twoje działanie i nabywanie wprawy w posługiwaniu się tą techniką poprzez praktykę. Nie celuj w nie wiadomo jak głęboką i stałą przemianę sposobu myślenia, bo wtedy trudniej, żeby faktycznie taka nastąpiła. Nie oczekuj nie wiadomo jakich fajerwerków, bo wtedy nigdy żadnych nie zobaczysz. Mówiąc krótko: to może Ci realnie pomóc.

Twój ruch. Za pomocą tego narzędzia zacznij przekuwać tę wiedzę w rzeczywistą zmianę myślenia. Kiedy tylko uda Ci się ją głęboko zakorzenić w swoim umyśle, efekty mogą Cię zaskoczyć.

I jak wrażenia?

Masz unikalną okazje robić coś dobrze robiąc coś… źle. I to na co dzień. Miałbym uwierzyć, że to narzędzie nie ma szansy stać się Twoim ulubionym? Jednym z moich z pewnością jest.

Ulubionym czy nie, ale na pewno przyznasz, że najbardziej wygodnym i wyjątkowo przyjemnym w użyciu. W każdym razie trzymam kciuki.

Chcesz mieć z czego wybierać? Zajrzyj do Narzędziownika.


Źródło grafik: Pexels, Unsplash

Protip: Klikając w numer przypisu przeniesiesz się do miejsca w tekście, gdzie został wprowadzony, a klikając w treść przypisu trafisz na stronę z badaniem.

[1] Wang, Y., Jones, B.F. & Wang, D. Early-career setback and future career impact. Nat Commun 10, 4331 (2019). https://doi.org/10.1038/s41467-019-12189-3

[2] Yin, Y., Wang, Y., Evans, J.A. et al. Quantifying the dynamics of failure across science, startups and security. Nature 575, 190–194 (2019). https://doi.org/10.1038/s41586-019-1725-y

[3] Learning from Errors, Annual Review of Psychology, Vol. 68:465-489 (Volume publication date January 2017), Department of Psychology, Columbia University, New York, NY 10027;  https://doi.org/10.1146/annurev-psych-010416-044022

4 komentarze

  1. Żuk

    Ciekawe i na pewno coś w tym jest. Ale czy zawsze łatwo zapomnieć o niepowodzeniu po drodze do zaplanowanego celu. Tego trzeba się nauczyć i oswoić. Na pewno nie można się poddawać. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Jak zawsze szacunek za podejście do tematu.

    Odpowiedz
    • Administrator

      W takim razie może to, że o niepowodzeniach niełatwo się zapomina to właściwie zaleta? 🙂 Zdaję się, że dobrze będzie pamiętać to, co nas wzmacnia. Zgadzam się, to z pewnością coś do uczenia się i ciągłego przypominania, ale gra zdaje się warta świeczki. Dzięki za komenta!

      Odpowiedz
  2. Kasia Gaj

    Myśle, że zbyt mało mówi się ogólnie o porażkach, a napewno nie uczy nas od małego jak sobie radzić z czymś tak bardzo obecnym w naszym życiu. Oczywiście robić coś bez przygotowania i ponosić ciagle porażki nie jest dobre, bo wpływa na nasz poziom sprawczości, wiary we własne siły. Ale nieumiejętność radzenia sobie z porażka jest największym obszarem do popracowania. Dzięki, że piszesz o porażkach 🙂

    Odpowiedz
    • Administrator

      Hej Kasiu, dziękuję pięknie za komentarz i konkretny wkład w rozkminę! Zdecydowanie się zgadzam, że wciąż zbyt rzadko słyszy się o najlepszym sposobie postrzegania niepowodzeń, bo zdaje się to być mega istotne. Niebawem chyba rozwinę jeszcze trochę ten temat w osobnym wpisie, także tym bardziej dzięki za inspirację! 🙂

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię również zainteresować…