Chcesz wiedzieć, jak znaleźć szczęście? Lepiej przejrzyj swojego Wewnętrznego Sabotażystę (cz. 3/3)

mar 13, 2023 | ARTYKUŁ, Filozofia praktyczna, Narzędzia rozwojowe, Seria artykułów, Szczęście, Umysł

Czas czytania: około (Liczba słów: )

Ten artykuł jest dalszym ciągiem mini serii. Żeby wiedzieć, o co chodzi, obczaj najpierw poprzednie części:

Chcesz wiedzieć, jak znaleźć szczęście? Lepiej przejrzyj swojego Wewnętrznego Sabotażystę (cz. 1/3)

Chcesz wiedzieć, jak znaleźć szczęście? Lepiej przejrzyj swojego Wewnętrznego Sabotażystę (cz. 2/3)

Załatwione? W takim razie drążymy temat. To już ostatnia dawka analizy tego odrobinkę „mrocznego oblicza” naszych umysłów, jako Wewnętrznych Sabotażystów szczęścia w życiu.


Dzięki temu artykułowi:

Zbliżysz się jeszcze bardziej do odpowiedzi na pytanie „jak znaleźć szczęście” poprzez głębsze poznanie swojego Wewnętrznego Sabotażysty w tym zakresie

Pogimnastykujesz raz jeszcze umiejętność myślenia abstrakcyjnego i poza schematem ze szczególną korzyścią w ramach Rozwoju Genialnego

– Dokonamy końcowej analizy naszego mechanizmu sabotującego na przykładach i pokminimy jak wykorzystać wiedzę o nim w codziennej rozgrywce o szczęście


Przypominajka! Pisząc tutaj o umyśle, w domyśle będę się odnosić do jego prawdopodobnych naturalnych skłonności, czyli zanim jego myśli świadomie nie wzbogacimy takimi podpartymi o głębszą refleksję, którą na przykład tutaj staramy się dokonać.

Co tak naprawdę się dzieje w naszym umyśle tu i teraz?

Z zasady często dokonuje się zaprzeczenie tego jedynego momentu, w którym można być szczęśliwym – teraźniejszości. Nieustanna negacja wartości chwili obecnej. Bo czym innym miałby być taki ciągły niedosyt?

To wieczne niezadowolenie i wyszukiwanie nowych i nowych problemów. Przecież „zawsze może być lepiej!”. A to oznacza, że kiedy jest czas na bycie zadowolonym z tego, co już mamy? Kiedy nadchodzi ten moment, w którym w końcu możemy być szczęśliwi?

Nigdy.

Przeciętny schemat szukania szczęścia w życiu przez umysł

Proponuję szybką zabawę na przykładach. Gdyby ubrać w proste słowa to, co zazwyczaj sugerują nam nasze umysły w dłuższym okresie czasu, mogłoby to wyglądać pewnie mniej więcej tak:

“Szukasz szczęścia w życiu? Świetnie! Żeby je zdobyć zrób to, tamto… Zmień w Twoim życiu to i to…”

Jakiś czas później…

“Udało Ci się? Super, ale w sumie to już nieważne…”

Nie tak długo potem

“Spójrz, tam, daleko, widzisz? To właśnie jednak tego Ci jeszcze brakuje do szczęścia. Na co czekasz? Do roboty!”

Po jakimś czasie…

“Udało Ci się? Super, ale to już nieważne…”

Wkrótce…

“Spójrz, tam jest Twój następny cel! To jednak jego musisz osiągnąć żeby być szczęśliwym…”

I tak w kółko.

Brzmi znajomo?

Jedyne, co się liczy dla umysłu to przeszłość i przyszłość

Naturalne skłonności umysłu dyktują, że chwila teraźniejsza nie ma znaczenia. „Teraz” jest niczym innym niż przeszkoda, stan, z którego należy wyjść jak najszybciej. Dla umysłu nie ma znaczenia co mamy tu i teraz. Liczy się tylko to, czego jeszcze nie mamy i czego jeszcze nie osiągnęliśmy.

Po co naszym umysłom skupiać się na chwili obecnej albo ją doceniać? Oto, czym on nas karmi zazwyczaj:

„Przecież każda następna chwila może być lepsza! Działaj!”

„Doceniać to, co masz dzisiaj, zamiast zająć się tym, co jeszcze możesz mieć? Co to za niedorzeczny pomysł!”

„Musisz działać. „Szukać „szczęścia” znaczy szukać nowych rozwiązań, poprawiać swoje warunki życia, zdobywać rzeczy, walczyć o swoją pozycję… Na cholerę Ci do tego jakieś skupianie się na tu i teraz…?”

Dlaczego tak jest?

Najwyraźniej umysł po prostu tak działa. Taka zdaje się być jego natura. Nawiasem mówiąc trudno nie zauważyć, że w kwestii przetrwania i rozwoju naszego gatunku świetnie się sprawdza. Spójrz tylko na rozwój naszej cywilizacji na przestrzeni dziejów – ten technologiczny, organizacyjny i tak dalej.

Tylko czy ta wspaniała skuteczność umysłu obejmuje nasze zbiorowe szczęście w życiu? Czy nasza cywilizacja poczynia również stały progres w tym zakresie? Czy ludzie z zasady to gatunek szczęśliwy, który wie jak być szczęśliwym, w stałym kontakcie z tu i teraz i utrzymującym się spokojem wewnętrznym?

Odpowiedź znasz.

Przez całe życie możemy tracić na szczęściu, tylko dlatego, że nie dostrzegamy tego mechanizmu

Często skupiamy się na wypełnianiu zadań nie podejmując refleksji nad tym czy w ogóle powinniśmy słuchać tego, kto nam je wyznacza. Nic dziwnego, skoro instynktownie utożsamiamy się z jakimś „głosem w głowie” – umysłem.

Uważam, że ta jedna rozkmina wprowadzona w codzienność może potężnie wzmocnić nasze szanse w skutecznym budowaniu szczęścia w życiu.

Gratuluję – właśnie ją podejmujesz!

Zdecyduj, jakiego szczęścia w życiu szukasz

Oczywiście tak długo, jak chcesz po prostu przeżyć swoje życie jakkolwiek, kierując się tylko chęcią zaspokojenia swoich pierwotnych instynktów, których w pełni zaspokoić się nie da nigdy, w których Twój apetyt zawsze będzie rósł w miarę ich dostarczania – słuchaj tego, co Ci mówi umysł na każdym kroku.

Biegaj za pieniędzmi, ubóstwiaj świat materialny, rzeczy, kieruj się skłonnościami ciała, walką o pozycję, próżnym karmieniem ego, wszystkim, co powierzchowne i płytkie i tak dalej…

Jeśli jednak interesuje Cię w życiu głębokie szczęście, czyli nie takie, które nie będzie musiało prędzej czy później odbić się Ci czkawką – przestań słuchać w tych kwestiach instynktownych „złotych rad” umysłu!

Pamiętajmy natomiast, że…

Samo dostrzeżenie przeszkody nie wystarcza

Z pewnością głęboko już czujesz, dlaczego umysł tak często może się okazywać Wewnętrznym Sabotażystą przy szukaniu szczęścia w życiu. Śmiem twierdzić, że to niemały skok naprzód zakresie rozwoju felicytologicznego.

Jak już się pewnie zresztą domyślasz, sam fakt, że uważnie się zapoznasz z treścią tej mini serii, a nawet się z nią zgodzisz – nie wystarczy.

Tę wiedzę należy przekuwać w praktykę każdego dnia, tak aby z czasem świadomość o roli umysłu w budowaniu swojego szczęśliwego życia opuszczała nas coraz rzadziej i rzadziej. A będzie nas opuszczać w większym lub mniejszym stopniu tak długo jak jesteśmy ludźmi.

Pora zacząć przekuwać tę teorię w praktykę!

Wystarczy starać się być uważnym obserwatorem swoich myśli i rozbrajać ten szkodliwy schemat działania umysłu poprzez samo dostrzeganie go – to bardzo solidny fundament dla naszego rozwoju genialnego.

Jeżeli chcemy wdrożyć w swoje życie ten nowy punkt widzenia, musimy go sobie stale uświadamiać. Łapać nasz umysł na gorącym uczynku. Reszta efektów to kwestia konsekwencji w tym działaniu. Pracujmy na co dzień nad świadomością tego, w czym umysł nam pomaga, a w czym może wręcz przeszkadzać w budowaniu swojego szczęścia w życiu.

Ukończenie tej mini serii, uważam za potężny wkład pracy w tym zakresie. Cała zgromadzona podczas niej wiedza składa się nam na narzędzie rozwojowe pod nazwą:

Jak znaleźć szczęście? Ciemna sylwetka z pochodnią w dłoniach

Wewnętrzny Sabotażysta

Właśnie weszło w Twoje posiadanie. Ogromne gratulacje!


Źródło grafik: Unsplash/Pexels

2 komentarze

  1. Żuk

    Dzięki za super rozkminę. Teraz tylko trzeba być czujnym i nie dać się temu draniowi, który potrafi także wiele dobrych rzeczy. 👋

    Odpowiedz
    • Administrator

      Dokładnie! A ja dziękuję za doborowe towarzystwo do tej rozkminy 🙂 !

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Cię również zainteresować…